Wczorajsze notowania w Europie zakończyły się wzrostem indeksów, choć skromniejszym niż na otwarciu notowań (samo otwarcie przyniosło skokową poprawę po informacjach o przyjęciu pakietu reform przez grecki parlament). Mimo wszystko można uznać to za sukces posiadaczy akcji, bo presji na realizację zysków niemal nie było widać. Podobnie dzień zakończył się na Wall Street - S&P zyskał 0,7 proc. i wspiął się pod sam szczyt trendu, ale nie pokonał go.
Brak grudniowego rajdu św. Mikołaja nie przeszkodził giełdowym bykom w dobrym rozpoczęciu roku. W styczniu dominacja strony popytowej była widoczna zarówno na amerykańskich, jak i europejskich rynkach kapitałowych, a także na najważniejszej parze walutowej – eurodolarze.
W środę w USA nastroje były bardzo niedobre. Nie chodziło o publikowane dane makro, bo były one mało znaczące. Nastroje pogarszały nadal dwa elementy: problemy Europy i panika na rynku surowcowym. Włosi sprzedali swoje obligacje, ale z najwyższym w historii oprocentowaniem (5-letnie z 6,47 proc.).